akt główny spektaklu
Pytamy Daniela Gildenlöwa
 

- The Perfect Element to concept album. Jaką historię chciałeś nam opowiedzieć?
- To rzecz o dorastaniu, o dojrzewaniu, o indywidualności wystawionej na razy ze strony społeczeństwa, o grozie społecznej tresury. Płyta ma dwoje bohaterów, postać kobiecą i męską, z tym że na plan pierwszy wysuwa się mężczyzna, osoba, którą ukształtowały gwałtowne przeżycia, którą ukształtowały narkotyki.

- Album stanowi część pierwszą większej całości. Czy część druga jest już gotowa?
- Nie. Mam tylko zarys fabuły. Wiem, jak potoczą sie losy bohaterów, co się wydarzy. Powstały już też pierwsze szkice muzyczne. Ale nie istnieje żadna skończona kompozycja. Jeśli chodzi o teksty, na plan pierwszy z dwójki bohaterów wysunie się tym razem postać kobieca. Ale i postać męska odegra istotną rolę. Postrzegana jako chora, zostanie poddana przez społeczeństwo szczególnej kuracji. Pojawi się jednak pytanie, czy społeczeństwo nie powinno i wobec siebie zastosować leczenia, bo i u niego dostrzec można symptomy choroby, która drąży bohatera. A także inne - czy społeczeństwo w ogóle stać na autodiagnozę i autokurację.

- Opowiedz mi, jak powstały najważniejsze chyba utwory na The Perfect Element: Reconciliation, Song For The Innocent i The Perfect Element, tworzące niezwykły cykl, który kończy album.
- Utwór "Reconciliation", choć tak krótki, powstawał bardzo długo. główny temas skomponowałem już w okresie pracy nad poprzednią płytą, "One Hour By The Concrete Lake". Ale potem miesiącami pracowałem nad całością, nad jej formą - głównie podczas podróży samochodem po Szwecji. Natomiast słowa napisałem bardzo późno, już pod koniec sesji do "The Perfect Element", gdy zostało nam jedynie dogranie partii wokalnych do ostatnich trzech kompozycji. Wiedziałem bowiem, że będzie to jeden z finałowych utworów płyty i ciągle nie mogłem wprowadzić się w ten nastrój, jakiego wymagał ten tekst. Miało to bowiem być coś wieńczącego całość, ale i niejako zapowiadającego ciąg dalszy. "Song For The Innocent" powstał w szczególnych okolicznościach. Siostra mojej żony chrzciła córkę - to jedno z dzieci na zdjęciu okładkowym - i poprosiła mnie, bym stworzył piosenkę, która mogłaby być wykonana podczas uroczystości w kościele. Napisałem więc "Song For The Innocent". I chociaż były to tylko dwie zwrotki, czułem, że w przyszłości coś z tym zrobię. o już wtedy wiedziałem, że prędzej czy później nagram płytę z utworami na temat dorastania oraz formowania jednostki przez społeczeństwo. Bardzo interesującym doświadczeniem okazało się adaptowanie kameralnej, akustycznej ballady do stylu Pain Of Salvation. A jeśli chodzi o "The Perfect Element" - to chyba najważniejszy utwór. Mam wrażenie, że wszystkie kompozycje na płycie niejako wskazują na niego, nieuchronnie zmierzają w jego kierunku. To akt główny spektaklu, jakim jest ten album. I chociaż również ten utwór zaczął się rodzić już podczas pracy nad "One Hour By The Concrete Lake", od pierwszej chwili wiedziałem, że nie umieszczę go na tamtej płycie, będzie mnie kosztował jeszcze wiele wysiłku. Wiesz, praca nad niektórymi kompozycjami wymaga jedynie umiejętności technicznych. Ale są takie utwory, w których ogromną rolę odgrywa ładunek emocji. I w których struktura, forma liczy się bardziej niż poszczególne elementy. Od początku wiedziałem, że "The Perfect Element" jest takim właśnie utworem. Próbowałem w nim wielu rozwiązań, nie mając pojęcia, czy w wersji ostatecznej będzie trwał trzy minuty czy może dwadzieścia. Powstawał bardzo długo, ale z wyniku jestem naprawdę zadowolony...
 

Powyższy tekst pochodzi z magazynu Tylko Rock, nr 1 (113), styczeń 2001. Wszelkie prawa do tekstu należą do jego autora i wydawcy magazynu Tylko Rock.

 wywiad z Danielem Gildenlöw - Tylko Rockna górę