Nie byłem
Potem zaistniałem
Nie mogę sobie przypomnieć NIE bycia
Ale mogłem podróżować daleko
Bardzo daleko
By się tu dostać.
Może zostałem uformowany w tej cichej ciemności
Z tej cichej ciemności
PRZEZ tą cichą ciemność
Powstawać to jest dokładnie tak jak zasypiać
Nigdy nie wiesz kiedy dokładnie się to staje
Przejście
Magia
I myślisz, że jeśli tylko mógłbyś przywołać ten konkretny moment
Przekroczenia linii
Wtedy zrozumiałbyś wszystko
Zobaczył byś wszystko
Może byłem zawsze
Wiecznie tutaj...
I tylko zapomniałem
Wyobrażam sobie, że Wieczność mogłaby mieć takie działanie
Mogłaby spowodować określoną ilość dryfowania
Jakby wszechobecność wymagała wszechabsencji
Jakimś sposobem wydaje się mieć ten predestynowany głód wiedzy
Talent do widzenia wzorów i znajdowania korelacji
Ale brakuje mi kontekstu
Kim jestem?
W tyle mej świadomości znajduje słowa
Nazwę się...
BÓG
I spędzę resztę zawsze
Na dowiadywaniu się kim jestem
DEUS NOVA (FABRICATIO)
10,000 Przed Chrystusem - 1 Milion ludzi
9,500 Przed Chrystusem - 2 Miliony ludzi
9,000 Przed Chrystusem - 3 Miliony ludzi
8,500 Przed Chrystusem - 4 Miliony ludzi
8,000 do 5,000 Przed Chrystusem - 5 Milionów ludzi
4,500 Przed Chrystusem - 6 Milionów ludzi
4,000 Przed Chrystusem - 7 Milionów ludzi
3,500 Przed Chrystusem - 10 Milionów ludzi
3,000 Przed Chrystusem - 14 Milionów ludzi
2,500 Przed Chrystusem - 20 Milionów ludzi
2,000 Przed Chrystusem - 27 Milionów ludzi
1,500 Przed Chrystusem - 38 Milionów ludzi
1,000 Przed Chrystusem - 50 Milionów ludzi
500 Przed Chrystusem - 100 Milionów ludzi
Rok 1 AD - 170 Milionów ludzi
500 AD - 190 Milionów ludzi
1,000 AD - 254 Milionów ludzi
1,500 AD - 425 Milionów ludzi
Rok 2,000 AD - 6,080 Milionów ludzi
Próbując zrozumieć system życia
Próbując zrozumieć siebie
Stworzyłem świat jako swój obraz, obraz mojego umysłu
Wszystkie te myśli, wszystkie wątpliwości i nadzieje
W środku
Wyjąłem by stworzyć nowy gatunek
Nową drogę bycia
I teraz jestem wielu, tak wielu
Tak większy niż kiedykolwiek
Ale, jednocześnie
Tak bardzo mniejszym i bardziej wrażliwym
Oni wszyscy noszą kawałki całości
Razem stają się mną
Widzę ich oddziałujących, tworzących
Widzę ich biorących inne strony
Jakby byli różnymi umysłami
Wierzącymi w różne drogi, i różnych bogów
Myślę, że oni mnie czegoś nauczą
IMAGO (HOMINES PARTUS)
Wiosna przyszła z przebudzeniem, przyszła z niewinnością i radością
Wiosna przyszła z fascynacją i pragnieniem do rozwoju
Lato przyszło ze niepewnością i ciekawością
Lato przyszło z tęsknotą do rzeczy którymi nie możemy być
Zabierz mnie do lasu, zabierz mnie do drzew
Zabierz mnie gdziekolwiek, jak długo bierzesz mnie
Zabierz mnie do oceanu, zabierz mnie do morza
Zabierz mnie do Oddechu i BYCIA
Jesień przyszła z wiedzą, przyszła z ego, przyszła z dumą
Jesień przyszła z zawstydzeniem za rzeczy, którym nie możemy ukryć
Zima przyszła z gniewem i gorzkim smakiem losu
Zima przyszła ze strachem, przed rzeczami, od których nie możemy uciec
Zabierz mnie do lasu, zabierz mnie do drzew
Zabierz mnie gdziekolwiek, jak długo bierzesz mnie
Zabierz mnie do oceanu, zabierz mnie do morza
Zabierz mnie do Oddechu i BYCIA
Naucz mnie o lesie, naucz mnie o drzewach
Naucz mnie o czymkolwiek, jak długo uczysz mnie
Naucz mnie o oceanie, naucz mnie o morzu.
Naucz mnie o Oddechu i BYCIU
Zobacz mnie! Jestem jedyną kreacją
Usłysz mnie! Jestem cała miłością płynącą z Animae
Znaj mnie! Jestem inkarnacją
Bój się mnie! Jestem całą mocą posiadaną przez Animae
Ja!
Daj mi wszystkie lasy, daj mi wszystkie drzewa
Daj mi cokolwiek, jak długo jest to dla mnie
Daj mi wszystkie oceany, daj mi wszystkie morza
Daj mi cały Oddech i BYCIE
Daj mi wszystkie lasy, daj mi wszystkie drzewa
Daj mi cokolwiek, jak długo jest to za darmo
Daj mi wszystkie oceany, daj mi wszystkie morza
Daj mi cały Oddech i BYCIE
PLUVIUS AESTIVUS LETNIEGO DESZCZU (HOMINES FABULA INITIUM)
Instrumental|
LILIUM CRUENTUS (DEUS NOVA) / NA UTRATĘ NIEWINNOŚCI
Scena w brązie i żółci:
Na początku nie wiem, czemu twa obecność wypełnia mnie niełatwością
Aczkolwiek tęskniłem za tobą bardziej niż samo Życie
Zamieram
To tak jakbyś była zagubiona i teraz cieszyła z zobaczenia mej twarzy
Ale gdy siadasz me zakłopotanie przeradza się w zmartwienie
Nie wiedząc jak pozwolić ci do zrozumieć, że jesteś
Martwa
(Budzę się spocony)
Mówią mi, że jest ci lepiej
Tam gdzie jesteś teraz
Dobrze, nie obchodzi mnie to
Mówią mi, że twój ból zniknął
Tam gdzie teraz jesteś
Więc, zostawiłaś go tu
Zobacz, musze być silnym
Musze być odważnym
Musze w coś pokładać wiarę
Jak mogę żyć dalej
Nie mając nadziei, że spotkamy się
Znowu?
Scena w bieli i szarości:
Pod ciężarem ikony stare myśli leżą
Pod krzyżem tak stałym i bladym
Kwiaty wyprowadzają stąd nieświeży oddech Śmierci
I ktoś próbuje śpiewać
Ale ptak pieśni stracił swe skrzydła
Teraz szarpie
Rozrywa szwy klatki piersiowej, tam skąd łzy są wyrywane
I gdzie każda strata rozpoczyna się
Życie wydaje się za małe gdy Śmierć zbiera swe żniwo
Potrzebuje czegoś by winić to za ten ból
Scena w bursztynie- uszkodzona:
I czy kiedyś miałeś ten sen
W którym twoja ukochana odchodzi?
I budzisz się krzycząc do świata
Gdzie ona jest jeszcze długo przed odejściem
Ale ty czujesz ból
Tak blisko
Jak gdyby ona umarła dziś
Ale musze być silnym
Musze być odważnym
Musze w coś pokładać wiarę
Jak mogę żyć dalej
Nie mając nadziei, że spotkamy się
Znowu?
Ziemia do Ziemi, Pył do Pyłu
Wers który znamy za dobrze
Jak rym z dzieciństwa
Tylko odwrócony
Ponieważ jesteśmy wszyscy małymi, cienkimi ludźmi
Z sercami jak małe, cienkie puszki
I gdy zalewamy je łzami
Przez lata
One nieubłaganie obracają się
W rdzę
Życie wydaje się za małe gdy Śmierć zbiera swe żniwo
Potrzebuje czegoś by winić to za ten ból
Próbuje, zawodzę, upadam, jak każdy kogo znasz
Łamię się, krwawię, jak każdy kogo znasz
Scena we krwi na bieli:
Gdzie płótna się zmieniają tylko dziś na noc
I jakoś wbijemy ją do tego widoku
Tego duchowego pokoju Wyjścia
Do którego ona wchodzi przy migoczącym świetle świec
I w jej piersi
Pustynna burza formuje się
Stare pragnienie, które nigdy nie może być zdławione lub zabite
Złamane ale tysiąckrotne
"Moja Miłość!"
NAUTICUS (DRYFUJĘ)
Oh Panie
Oh Panie
Czy nie usłuchasz naszej grzeszników modlitwy
Oh Panie
Oh Panie
Oh Panie
Czy nie pomożesz mi znaleźć drogi
Kiedy jestem zgubiony i wodzony na manowce
Oh Panie
Mmm...
Oh Panie
Oh Panie
Czy nie pomożesz mi zostać pokornym
Oh Panie
Oh Panie
Oh Panie
Czy nie pomożesz mi być oceanem
Pomożesz mi zakręcić by zostać niezłamanym
Oh Panie
Mmm...
Ratuj mnie, ja dryfuję
Pomóż mi, ja dryfuję
Oh Panie...
Oh Panie...
Oh Panie
Pan Pieniądz:
-Ok., w porządku dziecinko, miłości mego życia
Dziewczyna:
-Mówisz o mnie czy o... samochodzie?
Pan Pieniądz:
-Oh, proszę kochanie, jak myślisz?
-Teraz, Cindy
Dziewczyna:
-Sandra
Pan Pieniądz:
-Tak, oczywiście. Teraz, jak ja to widzę, mamy tu dwa naturalne wybory. Więc, co powiesz? Albo ja kieruję, a ty możesz dać mi trochę dobrej głowy gdy będę patrzył na drogę...
Dziewczyna:
-Co?
Pan Pieniądz:
-Ktoś musi patrzeć na drogę kochanie...
-...albo...TY możesz kierować tą małą (ryk silnika)
-...oh, ale tylko jeśli jesteś dobra w obsłudze drążka
Dziewczyna:
-Ale... to nie jest automat?
Pan Pieniądz:
-rrrracja!
Dziewczyna:
-Czy to jakiś rodzaj chorego dowcipu?
Pan Pieniądz:
-Co?
Dziewczyna:
-"Naturalnie wybierz" moja dupę!
Pan Pieniądz:
-Więc, to jest trzeci wybór o którym nie pomyślałem...
Dziewczyna:
-Ty *****synu...
Pan Pieniądz:
-Hej, wyluzuj dziewczyno!
-Bez paniki... To był tylko żart, w porządku?
Dziewczyna:
-W porządku.
Pan Pieniądz:
-...to znaczy, OCZYWIŚCIE, że żartowałem...
-...NIGDY nie pozwoliłbym ci prowadzić mojego samochodu!
DEA PECUNIAE
I Pan Pieniądz
Pani Mediokracja:
"Hej, słodki! Czy ja ciebie nie znam? Przyrzekam...poznaje Twoją twarz... i te piękne oczy... Wiesz, mówią, ze oczy są wejściem do duszy człowieka... Tam jest uśmiech. Trochę wstydliwy, prawda? Hej, nie chcesz się stąd wyrwać?"
Pan Pieniądz:
Hej Pani Mierność, jej, przepraszam
Widziałaś mnie w TV, jestem Pan Pieniądz
Teraz chcesz kogoś by cię przytulił
I zadzwonił, kiedy jesteś w mieście
Kogoś do uspokojenia cię i potwierdzenia cię
Wiec, jestem tu...
...by zawieść cię
Ponieważ na zewnątrz tych sexy aut
I daleko od moich trendy barów
Za tymi uśmiechami...
Pani Miediokracja:
"...może idźmy gdzieś..."
Pan Pieniądz:
...zasłonić się przed Słońcem...
Pani Mediokracja:
"... ciszej, gdzie moglibyśmy... wiesz... rozmawiać!..."
Pan Pieniądz:
...i "Żyć Snem!"...
Pani Mediokracja:
"...i poznać się nawzajem..."
Pan Pieniądz:
Jestem zimny!
Pani Mediokracja:
"...nie?"
Pan Pieniądz:
I ważny!
Pani Mediokracja:
"Może przejdźmy się tym Bentleyem, tam z przodu? Jest twój, nieprawdaż? Będę dobrą dziewczynką, obiecuje!
...albo złą...
...cokolwiek tylko chcesz!"
Pan Pieniądz:
Daily Finance- to ja w Armanim
Mam
Trzy Mercedesy 350, dwa Ferrari
Mógłbym kupić kraj Trzeciego Świata
Za bogactwa które wydałem
Ale hej
Wszyscy nowocześni ekonomiści twierdzą, że zasługiwałem
Na każdy pojedynczy cent
I jedyny czas gdy jestem mniejszą połową
To wtedy, gdy dzielimy zyski
Więc tu jest dla Przyjaciół, Rodziny i Wolności, Szczerości, tu dla Radości, Sukcesu, Dobrej Prasy, Braku Stresu...
Ale najważniejsze ze wszystkich...
Tu jest dla Mnie!
Tu jest dla Mnie!
Tu jest dla Mnie!
Nie zostanie nic...
Więc...
Tu jest dla Mnie! (Dea Pecuniae: Oh dziecinko, dziecinko)
Tu jest dla Mnie! (Dea Pecuniae: Zaopiekuje się tobą)
Tu jest dla Mnie!
Nie zostanie nic...
Nic...
...Dla ciebie
Dea Pecuniae:
"Jeśli szukasz zaspokojenia
Królestwa i Korony
Raju Wolnych Jazd
Jestem tu...
...by cię zawieść
Zdobędę ci sexy auta
I smak boskości
Mignięcie Gwiazd
Nieśmiertelność
Ale potem Marność
Zostawi cię osuszonego i w bliznach
(Pan Pieniądz: Tak jest, daj to mnie!)
Tu jest dla Mnie! (Pan Pieniądz: Oh dziecinko, dziecinko)
Tu jest dla Mnie! (Pan Pieniądz: Zaopiekuje się tobą)
Tu jest dla Mnie!
Dla mnie"
II Permanere
Pan Pieniądz:
Ale kiedy jest cicho
I światła z barów gasną
Potrzebuje komfortu
Ponieważ gdzieś tam głęboko w środku
Uczucia straty powstają
A ja nienawidzę przegrywać!
III Wznoszę mój kieliszek
Mówią, ze jest samotnie na szczycie
Więc jestem tak samotny jak tylko można być
Ale nie jestem zbyt zawiedziony
Widzisz, sam wybrałem sobie to towarzystwo
Stworzyłem sobie zwycięska drużynę
To Ja, Ja i Ja
Założycie się, ze jest samotnie na szczycie, starzy przyjaciele
I jestem tu dziś by powiedzieć wam frajerom dlaczego!
(Dea Pecuniae)
Dea Pecuniae
Pieniądze rządzą...
Oni twierdzą, ze zapłaciłem za moją wielką Odpowiedzialność
Ale hej, wiesz...
To tylko marna wymówka
Za mój egocentryzm
On mówią, że naprawdę jesteśmy tacy sami, ty i ja
I ja prawdziwie się zgadzam
Widzisz
Właśnie tak jak ja
Żyjesz dla mnie
Do dnia swej śmierci
Więc wznoszę mój kieliszek do tych z was, co rzeczywiście wierzą, że zapłaciłem za moją wielka odpowiedzialność
Do wszystkich z was, co wysysają to i płacą me długi
Do wszystkich z was, co myślą, że mój styl życia nie działa źle na środowisko
Albo na niedostatek
Więc, może nie więcej niż marginalnie i tak
Dobrze dla was!
I wiecie co?
Tu jest dla was!
I wznoszę mój kieliszek, do tych z was, którzy dają swój kawałek ciasta za darmo, dla mnie do rzucenia w twarz demokracji
Dla tych, co czynią solidarność ideologicznie niemodną
I charytatywność indywidualistycznie niemodną, niemądrą i charakterystycznie związliwą
Salutuje wam wy biedni łotrzy, ponieważ wszyscy kłaniacie się gdy siedzę na waszym stole
Więc wznieśmy nasze kieliszki ostatni raz, by dać wam wszystkim największe uznanie
I kredyt wszystkich czasów- ponieważ w końcu, zmierzmy się z tym, to będzie jedyne "Dziękuje" jakie wy
Kiedykolwiek dostaniecie
Wiec chodźcie teraz- wznieście swe kieliszki!
Tu jest dla WAS!
Nic nie zostanie- nie!
Nic...
...oprócz pieniędzy
VOCARI DEI / SORDES AETAS - WIADOMOSĆ
W pewnym sensie instrumental...
DIFFIDENTIA (NARUSZAJĄC PODSTAWĘ) / EXITUS- DRYFUJĘ II
Imago:
(Nigdy nie podporządkuje się wszystkim rzeczom, które powiedziałeś, boże!)
Nie!
Posmakować to!
Dotknąć to!
Pociąć mą rękę
Pożądać tego!
Zniewolić to!
Wydłubać mi oko
Nigdy nie podporządkuje się wszystkim rzeczom, które powiedziałeś, Boże!
Jeśli chcesz mnie martwym, jestem właśnie tu Boże!
Ale strach jest zabawną rzeczą Boże
W tym daje ci się by stawiać opór właściwie czemukolwiek, Boże
I przyjaciel zmienia się we wroga
Tak łatwo
Gdy bronisz swojego dziedzictwa winą
I mówieniem o bluźnierstwie
Boże
Ty wiesz
Stworzyłeś złota klatkę dla swych owiec
Scenę zbyt szeroka i głęboką dla nas by nawet zobaczyć sztukę
Ale hej
Wiesz co mówią o złapaniu ptaka
Ale nie możesz zmusić go do śpiewu?
Tracisz ptaka w sekundzie gdy on traci skrzydła
Tak jak przewiduje, stracisz swoją trzodę
Dla chórów "Jestem, Jestem, Jestem"
I gór i gór pieniędzy i rzeczy
Naruszamy podstawę - wszyscy naruszamy
Naruszamy podstawę - nadal naruszamy...
Animae:
"Pomóż mi, zaczynam znikać
Ratuj mnie, dryfuję w dal"
Imago:
Ale możemy się zmienić
Możemy się zmienić...?
Powiedziałem możemy się zmienić!
Możemy się zmienić, możemy się zmienić- nadal naruszamy...
Możemy się zmienić, możemy się zmienić- nadal naruszamy...
Trzymam to
Nigdy nie
Wypuszczam
Przygotowuje się do gonitwy raczej niż do ryzyka zbytniej powolności
Szukałem tego
Zabiłem to
Ale teraz wiem
Zostałem jakoś złamany, ale nie pokaże tego po sobie
Usłysz mnie teraz!
Animae:
"Człowiek jest zdruzgotany
Ja jestem zdruzgotany
Moje kawałki stały się kawałkami samych siebie
Częściami części, niemożliwymi do złożenia
Spędzającymi życie na szukaniu kontekstu, którego zawsze byli częścią
I więc, opuszczają kontekst
I my malejemy
Znikam
I nic więcej nie może być nauczone lub uczone
Nie mam wyboru, musze zostawić ich własnym urządzeniom
Przybyłem by zrozumieć jedną rzecz i tylko jedną rzecz
Jeden mały kawałek zrozumienia
Błyszczący w tej pustce ciemności i czystych slotów
Jak latarnia nadziei
Albo tylko przypomnienie o tym, ze zawsze się myliłem:
Szukanie siebie to jak szukanie domu w którym stoisz
Jak jest w ogóle możliwym go znaleźć?
Jest wszędzie
Jest wszystkim, co znasz
I nie ma żadnych innych punktów odniesienia"
Animae:
Pomóż mi, zaczynam znikać
Uratuj mnie, dryfuję w dal
Pomóż mi, umieram teraz
(Imago: Czym są te plamy? Zostają, zostają gdy pada)
Kurtyny przed mym finalnym ukłonem
(Imago: ... palą moją skórę. To pali...pali... pali moją skórę!)
Dryfuję, tylko dryfuję
(Imago: Pali... Wieź je stąd, to pali mnie... palą moją skórę!)
Opuszczając ze wszystkim, co zostało jeszcze do powiedzenia
(Imago: Teraz życie... teraz życie... zawiodło nasz gatunek!)
Zawiodłem
Zawiodłem
Zawiedliśmy
Zawiedliśmy...
NIHIL MORIARI (HOMINES FABULA FINIS)
"Zobacz mnie"
"Usłysz mnie"
"Potrzebuj mnie"
Niektóre rzeczy nigdy się nie zmienią
"Dotknij mnie"
"Ulecz mnie"
Ludzkość zostaje taka sama
Oceany
Lasy
Narody
Teraz wszystko nosi nasze imię
Podczas gdy Ziemia krwawi
Nic nie zostanie
Nic nie zdobywa przewagi
Utknęliśmy w tym świecie zmian
Spodziewając się, że on zostanie
Teraz nic nie zostało nie splamione
Nie!
Kiedy nie ma już nic co możemy przehandlować
Mieć
Ukraść
Lub sprzedać
Kiedy nie ma już nic całego ponieważ rozebraliśmy wszystko na części
I
Tylko zostawiliśmy
Przeniesione
Kiedy nie ma już nic dla nas do złamania
Użycia
Nadużycia
Lub zgwałcenia
Wtedy jesteś wolny by policzyć ile ty uratowałeś
Widzę drogi naszych porażek
Widzę nas upadających tak łatwo
Struktura o wiele za słaba
Mogę zobaczyć 40,000 lat wiedzy i historii
Zainwestowanych w to dziecię
Ograbione i splamione przez dumną boskość
Otrzymującą najwyżej perspektywę i wiedzę
Nawet nie przelotnego stulecia
Teraz dosięgliśmy finalnej dziesięciotysięcznej części sekundy
Naszego ewolucyjnego roku, jak uderzamy w 2,000 na ilości urodzeń
250 ludzi na minutę
Powiedź mi
Jak mamy się spodziewać przetrwania?
Jeśli zachowujemy się jak głupcy
Wszyscy odrzucając śmierć by pozostać żywymi?
Niech ktoś powie mi
Tylko pokaże mi
Jeśli nie ma nic do zrobienia, Bóg zwróci się do was
Ale jeśli jesteśmy obrazem jego
Domniemywam, że jesteś tak kłopotliwy i brzydki jak my
Myślisz, ze rozwinęliśmy się szybko; że jesteśmy cywilizowani i inteligentni
Zapoznam cię z sekretem: my rozwinęliśmy Rzeczy!
Reszta jest po prostu przekazywaną wiedzą
(Widzę nas wysysających ten świat
Widzę nas kupujących przegrana zbyt tanio
Terra Sterilia umywa swoją uszkodzoną rękę z nas teraz
Czarnej owcy Kreacji)
Cholera, 99% ludzkości nie potrafi złożyć prostej żarówki nawet gdy przystawisz im pistolet do głowy
I intelekt zaciera się ze strachem
Rok 2,010 AD- 6,823 Milionów ludzi
2,020 AD: 7,518 Milionów ludzi
2,030 AD: 8,140 Milionów ludzi
2,040 AD: 8,668 Milionów ludzi
2,050 AD: 9,104 Milionów ludzi
Widzę nas czytających znaki
Ale wymawiających je w odwrotnej trawestacji
Widzę nas zamykających oczy
Na wszystkie rany, które zdajemy temu światu naszą "wolnością"
Kochamy ten świat do śmierci
Nabywamy nasze style życia za nasze życia
Bronimy naszych momentalnych narodów
Utratą naszego bezcennego ziemskiego domu
Nie jest ciężko dosięgnąć szczytu
Nie jest ciężko nie wiedzieć kiedy się zatrzymać
Nie jest ciężko zabrać wszystko
Nie jest zbyt trudnym latać gdy przygotowujesz się na upadek
Nie jest ciężko przekroczyć linię
Nie jest ciężko pchać i posuwać się za daleko
Niektóre stworzenia nie mogą się wspinać
Potem jesteśmy my, którzy nie potrafimy nawet nauczyć się jak zostać żywymi
Przepraszam!
Za wszystkie rzeczy które zrobiliśmy i których nie zrobiliśmy
Przepraszam
Proszę wybacz nam
Za ten ludzki brak człowieczeństwa
Ta ewolucyjną parodię
To tragedię zwaną "Człowiek"
... zwaną "Człowiek"...
Przepraszam!
Za wszystkie rzeczy które zrobiliśmy i których nie zrobiliśmy
Wybacz nam; głupcom, co gonili bez chwili zastanowienia
...bez chwili zastanowienia...
LATERICUS VALETE
2,060 AD: 1.2 Milionów ludzi...
OMNI PERMANERE?
Widzę nas w tobie Nauticus
Przybyłem tak późno ale modlę się
Przy ostatnim świetle dnia
Może nadal istnieć szansa
Uratować tą bestię z gliny
Widzę nas w tobie Nauticus
Podczas gdy dryfujesz obok
Zbudowany dla ostatnich
Młodych i silnych
Czy znajdziesz odpowiedzi
Zanim znikniemy?
Robi się późno w tym dniu
ITER IMPIUS / MARTIGENA, SON OF MARS (OBITUS DIUTINUS)
Pan Pieniądz:
Obudziłem się dziś
Spodziewając się odnaleźć wszystko, czego szukałem
I wspiąć się na góry życia, które kupiłem
Wreszcie jestem na szczycie każdej hierarchii
Niestety nie został nikt
Oprócz mnie
Obudziłem się dziś
Do świata sprowadzonego do pyłu, brudu i kamienia
Jestem królem na tym usychającym tronie
Rządziłem każdym lasem, każdą górą, każdym morzem
Teraz nie ma nic prócz ruin do rządzenia dla mnie
I... widzisz, to wzywa mnie;
Życie odwróciło się od nas
Jak mogłeś się po prostu zgodzić?
...jak? Nie mogę dostrzec...
Obudziłem się dziś
Do świata pozbawionego lasów i drzew
Wyssanego z każdego oceanu, każdego morza
Tak jak bezużyteczna cegła na brzegu
Rankiem po burzy
Która obaliła most
Bezlitosny przypływ
Bez gniewu
Tylko ten bezlitosny czas
Który wzywa nas wszystkich
Ale...
Nigdy nie przekraczam tej linii
Zostawiając ten świat za sobą
Zostanę tutaj sam
Na tym tronie splamionym krwią
Władam ruinami i wrakami
I pyłem i brudem i kamieniem
Rządzę berłem furii i grzechotem kości
Jestem zdany sam na siebie
Jestem całkowicie osamotniony
Wszystko znikło
Utknąłem tu na zawsze
Już zimny
Nigdy nie przekraczam tej linii
Zostawiając ten świat za sobą
Zostanę tutaj sam
Na tym tronie splamionym krwią...
Nigdy nie przekraczam tej linii
Zostawiając ten świat za sobą
Zostanę tutaj sam
Na tym tronie splamionym krwią
Władam ruinami i wrakami
I pyłem i brudem i kamieniem
Rządzę berłem furii i grzechotem kości
Władca ruin
Rządzę ruinami (ad lib)
MARTIUS/NAUTICUS II
Martius
Jestem na linii - widzę to wszystko
Jestem teraz Nauticus
I tak wiele więcej
Jestem wszystkim co znacie
Jestem na linii- po prostu na linii
Wieczność w mgnieniu oka
W tym miejscu zwanym czasem
Jestem wszystkim
Wszędzie
Omni
"BYCIE"
Widzę nadejście każdej wiosny
Widzę rozwinięcie każdego lata
Widzę przyczółek każdej jesieni
Widzę sen każdej zimy (...)
Bo jestem każdym lasem
Jestem każdym drzewem
Jestem wszystkim
Jestem tobą i mną
Jestem każdym oceanem
Jestem każdym morzem
Jestem każdym oddychającym "BYCIEM"