UPROWADZENIE TUFLUSA
tłumaczenie: kmi3ciu

Każdy, kto zna Pain Of Salvation od dawna, wie, kim jest Tuflus (pełne imię: Tuflus Jacob Khan); delikatny, mały lew, który jest ze mną od wielu lat i uczestniczył praktycznie w każdym show i sesji nagraniowej Pain Of Salvation. Oczywiście, towarzyszył nam także w tym tournee. Po koncercie w Amsterdamie zabrałem go, jak zwykle, do garderoby i przed wyjściem sprawdziliśmy jeszcze, czy jest pusto, abyśmy niczego nie zapomnieli. Niestety, co my wtedy wiedzieliśmy... Jason (nasz techniczny od gitar) i ja, jako jedyni w busie nie spaliśmy tej nocy (czyli w zasadzie jak każdej innej) i tuż przed pójściem spać, zdałem sobie sprawę, że nigdzie nie mogę dojrzeć Tuflusa. W tym momencie ktoś, kto mnie nie zna, może nie być w stanie pojąć znaczenia tej katastrofy i moich czarnych myśli wtedy. Dla porównania - gdyby mój dom się palił i mógłbym uratować jedną, jedyną rzecz (a mam ich dużo), byłby to Tuflus... Myślę, że pozwolimy, aby to dotarło, zanim będę kontynuował...

Jako, że nic nie można było zrobić o tak późnej porze (porze, kiedy "późno" zmieniło się we "wcześnie" i zaczęło znowu robić się "późno", jak to wczesnym rankiem), musiałem położyć się spać. I tak dużo sobie nie pospałem. Postanowiłem, że jeśli Tuflusa ciągle nie będzie, to za kilka dni opuszczę tournee i sam pojadę do Amsterdamu, ale miałem nadzieję, że Tuflus się odnajdzie już następnego dnia, ktoś po prostu sobie ze mnie żartował... tak? Następnego dnia, zaraz po przebudzeniu, w Belgii, zadzwoniłem do tego miejsca w Amsterdamie i poprosiłem, żeby poszukali wszędzie małego, delikatnego lwa. Sądząc po tonie jej głosu, recepcjonistka pomyślała, że raczej nie mieszczę się w znaczeniu słowa "normalny", ale hej, prawdopodobnie miała rację. I tak była bardzo pomocna, więc kogo ja mam wytykać palcami? Niemniej, Tuflusa ciągle nie było, a moją ostatnią nadzieją pozostawało to, że ktoś robił sobie kawał.

Przypomniałem sobie, że zarówno Mike, jak i Mick (gość od handlu) wypytywali mnie o Tuflusa w Hamburgu i z tej perspektywy, było to niewątpilwie dość dziwne. Moim głównym podejrzanym był oczywiście (każdy, kto go zna zrozumie, dlaczego "oczywiście") Mike Portnoy. Najpierw wypytywałem ludzi z ekipy, gdy czekaliśmy na chłopaków. Gunnar, norweski asystent od oświetlenia, zapytał mnie dlaczego nie kupiłem nowego lwa. Mogli mieć tyle oleju w głowie, by trzymać się z dala od UE, ale Norwegowie, to ogółem ciągle beznadziejny naród!;) Kiedy zapytałem Mike'a wyglądał na szczerze zdziwionego i pogrążył się przez jakiś czas w kompletnej rozpaczy. Gdy graliśmy tej nocy, nie mogłem się skupić, a wierzchołek mojego wzmacniacza, gdzie Tuflus zwykle siadał, wyglądał tak pusto, samotnie i zimno (ostatnie zdanie powinno być czytane smutnym głosem w stylu Orsona Wells'a).

Zła wiadomość...

Po koncercie pojawiła się wiadomość i fotografia w naszej garderobie. Odczułem ulgę, że przynajmniej Tuflus był ciągle z nami na tournee, ale równocześnie poczułem przygnębienie, widząc, jak był traktowany. Nie pozwoliłbym nawet moim najlepszym przyjaciołom odnosić się do Tuflusa bez szacunku, a od kiedy wiem, że delikatne zwierzęta starzeją się szybciej, niż istoty ludzkie, robię wszystko, by nie forsować jego kończyn, albo wystawiać go na działanie słońca. Nie muszę mówić, że porywacze Tuflusa mieli z tego tylko ubaw i nigdy nie zrozumieliby, że uważałbym porwanie moich dzieci, za tak samo śmieszne i zabawne. Bezsenność nadchodzi.

 

 

 

Zebrane ślady...

Zbieraliśmy ślady...

Zdjęcie zostało zrobione w Biurze Produkcyjnym, tu w Belgii, tuż po drugiej stronie korytarza, wynikało to jasno z koloru dwóch stolików, które nieznacznie różniły się od siebie wielkością. Tylko kilku ludzi ma dostęp do tego pokoju, ale kiedy wykonano zdjęcie w czasie dnia?
Ręka trzymająca nożyczki była raczej blada z ciemnym owłosieniem, bez żadnych widocznych tatuaży (co wykluczało dość dużo ludzi z naszej ekipy, w końcu gramy metal, no nie?). Przez następne dni zdołaliśmy obejrzeć prawie każdą rękę w naszej ekipie - a było ich trochę.
Wymowa Whisky - Brytyjska! Mimo wszystko, mogło to znaczyć, że chcieli brytyjskiej marki (sądząc po każdym koneserze Whisky, jakiego znam, to zrozumiałe!).
Niektóre ze słów są całkowicie wycięte, więc magazyn musiał być napisany po angielsku, gazeta, sądząc po jakości papieru.
Odcisk palca! Nie jest widoczny na powyższej fotografii, ale jeśli się dobrze wpatrzyć, widać bardzo wyraźny odcisk na obramowaniu zdjęcia!
Pionowe linie od drukarki, która drukowała ostatnią wiadomość "Szczegół...".
Reakcje. Zadawałem pytania ekipie i członkom Dream Theater, by zobaczyć ich reakcje, nie żebym im wierzył, ale ich odpowiedzi były mniej wartościowe, niż stopień ich zdumienia na moje pytania. Zdołałem dostać się do Biura Produkcyjnego, gdy nikogo tam nie było - Espen (nasz techniczny od perkusji), stał w korytarzu i miał śpiewać, gdyby ktoś się zbliżał. Nie mogłem tam nic znaleźć i zacząłem zdawać sobie sprawę, że Tuflus był najprawdopodobniej trzymany w jednym z busów. Nagle uświadomiłem sobie, że Espen śpiewał "Pull Me Under" coraz bardziej histerycznyn głosem, więc wybiegłem tak szybko, jak było można i nieźle się uśmialiśmy. Mimo, że nic nie znaleźliśmy, byliśmy z siebie raczej zadowoleni.

Przebiegły plan...

Plan był prosty, ale genialny. Szczegóły miały nastąpić. Po żałosnym dniu zastanawiania się, gdzie może być Tuflus, zdołaliśmy z Jasonem zamknąć zapadkę jego aparatu cyfrowego orzeszkiem i kawałkiem zielonej taśmy (Eh, cuda nowoczesnej techniki) i ustawiwszy go na najniższy rozmiar i jakość, obliczyliśmy, że powinien robić zdjęcia przez jakieś 30 min. Nasz plan polegał na złapaniu winowajcy na doręczaniu nowych szczegółów do naszej garderoby, zamieszczeniu tego w Internecie i podaniu URL dla każdego. Ale, niestety, nikt nie wszedł do naszej garderoby tego dnia, ani podczas próby dźwięku, ani w czasie koncertu, więc plan się nie powiódł. W tym czasie Mike-handlowiec zadawał nam pytania o to i tamto od czasu do czasu i wkrótce stał się naszym główmym podejrzanym. Cały czas radził, by zapłacić okup, mimo, że twierdził, iż sam nienawidzi whisky (biorąc pod uwagę jego brzuch i zamiłowanie do picia piwa, całkiem przekonywujące, zważając na jego kształt). Koniec końców, byłem skazany na kolejny żałosny dzień bez Tuflusa.

"Szczegóły, które miały nastąpić" następują...

W końcu pojawiły się nowe wskazówki. Dziwne, że tego samego dnia, gdy Mick pytał nas, czy zapłacimy okup, a my odpowiedzieliśmy, że czekamy na dalsze wskazówki. Mimo wszystko, ulegliśmy i Jason posłał "gońca" po whisky. Mieliśmy zwariowane pomysły, by wysłać tamtym nasze fałszywe zdjęcia, jak sikamy do butelek PO tournee, ale w końcu postanowiłem nie ryzykować przy tej transakcji. Gdyby porwano ludzką istotę, mógłbym się zgodzić na ryzyko, ale Tuflus jest zbyt delikatny i bezbronny, szczególnie w rękach ludzi, którzy nie rozumieją jego znaczenia. Napisałem wiadomość: "Macie, następnym razem weźcie coś mniej wartościowego, na przykład naszego klawiszowca". Oczywiście, nie spotkało się to z entuzjazmem Fredrika, ale on był jedynym członkiem zespołu, którego wtedy nie było w pokoju. Zostawiliśmy wszystko na stole w naszej garderobie i poszliśmy na scenę, myśleliśmy znowu o sztuczce z aparatem, ale nikomu już za bardzo się nie chciało tego robić.

Oczekiwany powrót...

Podczas koncertu, nagle uwagę ludzi przyciągnął punkt nad naszymi głowami i Tuflus został opuszczony ze sklepienia; albo ze świateł, najprawdopodobniej przez norweskiego aystenta od oświetlenia - co wam mówiliśmy o Norwegach?). Co najbardziej smuciło to to, że był związany i zakneblowany przez te wszystkie dni. Zupełnie szczerze, ciężko mi było, widząc ten ubaw jaki miała publiczoność. Ale Tuflus wrócił. Po koncercie Mick wszedł do naszej garderoby i zaczął się śmiać z całej sytuacji (oczywiście ciągle twierdząc, że jest absolutnie niewinny). Beztrosko zapytałem go, co sądzi o wiadomości, którą zostawiliśmy przy butelkach, roześmiał się i powiedział, że była bardzo zabawna. O, powiedziałem, to śmieszne, bo zniknęła ze stołu razem z butelkami, kiedy ją widziałeś? Eh...oh, kiedy przyszedłem tu zostawić Tuflusa, po "uratowaniu go" ze sceny podczas waszego koncertu - odpowiedział (Mick był bardzo dumny z uczestnictwa w uwalnianiu Tuflusa). Ale wiadomość musiała już zniknąć do tego czasu, bo Tuflus wrócił do tego czasu, tak? Mamrotanie... Po tym wszystkim Tuflus musiał zostać z nami w busie do końca tournee, smutne, ale prawdziwe, jako, że reszta ekipy wydawała się gotowa zabrać go znowu, ot, dla zabawy.

Daniel

 inne tekstyna górę