MECHANIZMY PODEJMOWANIA DECYZJI
Bohaterski upadek Wielkiego Kanionu

Daniel Gildenlöw
tłumaczenie: kmi3ciu



A więc zmieniamy się. Dzień po dniu, podejmujemy te ważne decyzje, te zmiany kierunku, które wydają się być tak natychmiastowe i chwilowe; zostawiając siebie samych z tyłu, by spotkać nowe, charakterystyczne wzorce. Z wyboru, lubimy myśleć. Jednak boleśnie niemożliwe jest zostawić zupełnie wszystko za sobą, zmienić decyzją. Mimo, że odpuszczamy, mimo, że odwracamy głowę i wyrzucamy wnętrzności na ulicę. Nawet, gdy biegniemy pustymi chodnikami młodości, poszukując nowego i świeżego, ledwie gromadząc odłamki przeszłości naszej i naszych rodziców; przeszłości ludzi i gatunku. Niezmienny ruch Dotąd, wieczna podróż do Mnie.
A więc, pozostajemy niezmienni. Ale czy teraz to nie trochę inna niezmienność, inny odcień?

I tak, krok po kroku, wzmacniamy rdzeń, umieszczając piastę bliżej środka, by koła kręciły się szybciej. Zamieniamy niepokój na skupienie, zamieniając małe nic, na wielkie coś, ciągle zachowując równowagę, ciągle trzymając wszystkie cegły w podwórzu. Później używamy tych, które najbardziej przypadną nam do gustu, by zbudować wszechświat wokół nas, strojąc się na wielkie Przyjęcie - budując siebie do Życia. W ten sposób poznajemy siebie, patrząc beztrosko wstecz, na nasze wietrzne drogi, ogłupieni wrażeniem, że zawsze się zmieniamy, nigdy nawet nie zmieniwszy naszego głównego kierunku.

A więc, patrzę wstecz. Ale wszystkie te kroki, które mam za sobą, wydają się tak małe, tak bezużyteczne i niezdolne, by zmienić się i ukształtować. Desperacko poszukuję decyzji, stałej obecności, podczas kształtowania mojego życia i mnie samego. I kiwam głową na myśl, że nie ma tej obecności. O tak, pamiętam decyzje. Dokładnie pamiętam decyzję, by uczęszczać do tej szkoły pisarskiej sześć lat temu. Niezbyt duży krok, ale gdy to się stało, poznałem tam wspaniałą dziewczynę w trudnej sytuacji i nasze drogi od tamtej pory się nie rozeszły.

Co więcej, pamiętam zdecydowanie się na wegetarianizm, po obejrzeniu programu dokumentalnego w telewizji, uwolnienie się w końcu od wstydu i winy, które tak bardzo ciążyły mi na ramionach - znowu zostawiając siebie z tyłu. Przynajmniej ta decyzja była rezultatem nie tyle programu dokumentalnego, ile końcem bardzo długiej drogi, krok za krokiem. Nie mogę więc naprawdę powiedzieć, że decyzja zmieniła moje życie, nie bardziej, niż te wszystkie niezliczone kroki, które zrobiłem. Nie, życie zmieniło moje życie. A zasługą tego ostatniego kroku jest tylko to, że uświadomił mnie on co do kierunku, którym już podążałem. Ale czyż nie chcemy wszyscy wierzyć, że istota naszego życia nie zmieniła się ani trochę, tylko środek przez który się wyraża?

Gdzieś, pod powierzchnią musi być ogromny mechanizm fundamentalnych decyzji życiowych - niemożliwy do chwycenia. A tamte ostanie kroki, tamte chwilowe decyzje, są łatwiejsze do zlokalizowania, tak widzialne dla oka. Ale nie są narzędziem zmiany. Tak, jak upadek Wielkiego Kanionu nigdy nie mógłby być wynikiem pojedynczego kroku.

A więc, kontynuuję kopanie, rozbieranie. Zrzucając łańcuch, patrząc na poświęcenie się muzyce na całe życie - części mnie tak wielkiej, że może pochodzić tylko z czystej decyzji, chwila wglądu w prawdę, tak? Ale nie. To jest tak, jak gdybym zawsze wiedział, że to jest moje powołanie, moja jedyna droga. Więc oto jestem, poszukując tego pierwszego kroku - tej niewidzialnej decyzji, która zmieniła moje życie do tego stopnia, że właściwie stała się moim życiem. Ale co, jeśli odkryję, że jest za późno, tak jak z każdym innym, pierwszym krokiem w kierunku podjęcia decyzji. I być może właśnie tak bronimy naszych Ceglanych Wszechświatów, od zdmuchnięcia przez Wielkiego Złego Wilka. Dlatego, że w życiu wilk, to ta przerażająca myśl, że nie ma się kierunku, żadnej korelacji pomiędzy przeszłością, a przyszłością i całkowicie: żadnego Mnie.

A więc, trzymamy się chwilowych decyzji, żebyśmy rozumieli zmienianie się życia i nas samych i abyśmy pozostali wierni naszemu kierunkowi. Dlatego jestem tu, próbując popsuć Przyjęcie, zdmuchnąć pozostałości mojego Ceglanego Wszechświata, żeby odkryć jego fundamenty. Od lat walczę i cierpię, odarty z wierzeń, wyczekując na próżno spełnienia i uzupełnienia - Poszukiwacz podstawowych mechanizmów podejmowania decyzji i zmian, nagi dla świata. Otwarty, żeby wiedza mnie znalazła, wypełniła. A z nią, o co się modlę, musi przyjść prawda.

Ponieważ Poszukiwacz musi znaleźć, nie będzie już Poszukiwaczem, lecz zostanie Znalazcą, Uświadomionym. A wszystko, co wiem na pewno, to ja: rozczarowany chłopiec w lekkomyślnej podróży, zamieniający luksus podejmowania decyzji, na niestabilność małego kroku, by osiągnąć kontrolę, którą można uzyskać tylko poprzez świadomość. Zamieniam moc wielkiego ryzyka, na korzyści z rzadkich możliwości - próbując pokryć całą powierzchnię życia, jaka jest tylko możliwa, żeby nie rozminąć się z właściwą drogą. Ciągle próbuję być świadomym każdego pojedynczego kroku...

…by nie spowodować upadku Wielkiego Kanionu.

9 grudnia, 1998

 inne tekstyna górę