|
Będąc dzieckiem, mogłem łatwo rozpoznać i zidentyfikować
się z rolami płci w sytuacji rozwodowej, jak te przedstawione
w "Separacji". Dlatego, mimo, że to nie najlepsze
co czytałem, nie mogłem się oprzeć, by nie porządkować
roli i postaci, w
tej krótkiej historii Johna Updike'a.
Moje pierwsze pytanie brzmiało: Czy powinniśmy żałować,
wyraźnie niepocieszonego męża Richarda? Przez całą historię
głównie użala się nad sobą, wykazując poważną niezdolność
do radzenia sobie z sytuacją. Ta, swego rodzaju egoistyczna
skłonność, jest wyraźnie widoczna poprzez jego wieczną
chęć do udogadniania sobie życia, unikania problemów i
przekładania konfrontacji ze swoimi dziećmi. Ponieważ
jego żona, Joan w związku z powyższym powtarza mu: "Wiesz,
one są indywidualnościami, a nie jakąś ludzką przeszkodą
na twojej drodze do wolności" Richard postrzega siebie,
jako niewolnika własnych uczuć, dlatego po prostu nie
jest w stanie wykonać planu swojej żony, w jaki sposób
powiedzieć dzieciom, toteż wyraża to, wpadając w płacz
przy obiedzie. Mimo wszystko, oboje są świadomi tej subtelnej
gry: "Joan, na drugim końcu stołu, spojrzała na niego
zdziwiona, wyrażając wyrzut grymasem twarzy, wybaczając,
albo oddając honor jego zmysłowi strategicznemu".
Niemniej, uważam, że Richard wykorzystuje znajomość własnych
wad i podświadomych celów swoich działań, głównie po to,
by tak jakby usprawiedliwić się przed samym sobą; jeśli
jestem świadomy moich błędów, ale ciągle nie postępuję
zgodnie z tą świadomością, to znaczy, że prawdopodobnie
nie mógłbym tego zrobić w żaden inny sposób. Ona tylko
podtrzymuje jego pozę męczennika, jak widać z jego konwersacji
z najstarszym synem:
"Dickie, chcę Ci coś powiedzieć. Ta ostatnia
godzina czekania na twój pociąg by wsiąść, była najgorsza
w moim życiu. Nienawidzę tego. Nienawidzę. Mój ojciec
prędzej by umarł, niż zrobiłby mi coś takiego"
. Poczuł się niezwykle lekko mówiąc to. Zwalił górę
na chłopca.
Przesłanie: "Oczywiście, nie zrobiłbym tego, gdybym
miał inną możliwość". Tak naprawdę, to on jest jedyną
osobą w utworze, która ma jakieś możliwości, mającą wybór,
będącą panem sytuacji. Co więcej, on przedstawia sytuację,
jako ciężar dla niego samego. Jeśli to było najgorsze
doświadczenie jego życia, to co musi się stać by jego
syn poczuł się źle?
Stałą ofiarą usposobienia Richarda jest Joan. Ona troszczy
się przede wszystkim o ich dzieci, chcąc, by miały obraz
jedności i bezpieczeństwa rodziców, mimo, że, jak się
później okaże, to Richard jest główną przyczyną tego rozwodu.
Ona nawet próbuje się trzymać pierwotnego planu, pedagogicznie
mówiąc o "nas" i o zgodzie małżeńskiej, pomimo
niedotrzymania jej przez Richarda. Podkreśla ich miłość
do własnych dzieci, będąc bardzo łagodną dla Richarda,
mimo, że on błędnie i tchórzliwie postawił się w roli
ofiary - kosztem Joan: "To Twój pomysł i to Ty sprawiłeś,
ze wygląda, jakbym Cię wykopywała". To doskonały
przykład ich małżeństwa: on stawia swoje potrzeby na pierwszym
miejscu przed rodziną, ona mu wybacza.
Ważnym aspektem tych ról jest, w jaki sposób są one dziedziczone
przez ich dzieci, jak w przypadku, gdy Richard rozmawia
ze swoim najmłodszym synem, Johnem. Dzielą męski język
i kontekst, dlatego Richard wybiera uciec z nim do ogrodu,
rozmawiając o korcie tenisowym, o szkole, o wszystkim,
tylko nie o rozwodzie i Richarda w nim roli. To także
pomaga Richardowi utwierdzić się w przekonaniu, że jest
rozmownym, rozumiejącym ojcem, który ma kontakt emocjonalny
z dziećmi, grającym z nimi w "rodzinny softball",
rozmawiającym o Życiu - po prostu o wszystkim z Amerykańskiego
Marzenia Ojcostwa. Jest jeszcze motyw niemęskości, który
dzielą postaci męskie utworu. Richard, podrywając Dixie,
unika rozpłakania się przez "zniewieściałość chłopca,
która stanowi przykład". Podobieństwa między ojcem,
a synem stają się całkiem jasne przy obiedzie. Gdy John
czuje, że "musi zająć centralną pozycję przy stole",
moglibyśmy to samo powiedzieć o Richardzie. Obaj robią
sceny, skupiając na sobie uwagę rodziny, stawiając się
w pozycji rządzącej.
"Przepraszam," powiedział. "Chciałem
przestać. Chciałem, ale nie mogłem." "Wcale
nie chciałeś. Kochałeś to. Byłeś w swoim żywiole, obwieszczając
to wszem i wobec".
Więc jaka, w tym miejscu, jest różnica między Richardem,
a Joan, która pozwala jej wytrzymać tą całą sytuację?
Joan właściwie wyjaśnia, dlaczego się nie załamuje, podczas
konfrontacji z dziećmi: "
Wydaje mi się, że dlatego,
iż tyle płakałam całą wiosnę". To nasuwa wniosek,
że radziła sobie z tym przez kilka miesięcy, stawiając
czoła swoim emocjom i przygotowując się na ten moment,
na pewno ze względu na dzieci. Nasuwa się też wniosek,
że Richard, wprost przeciwnie, nie robił tego.
Jestem przekonany, że presja społeczna, wywierana na
chłopców, by kontrolowali swoje uczucia, może, wprost
przeciwnie, doprowadzić do niezdolności konfrontacji z
nimi, co może sprawić, że mężczyźni będą chcieli rządzić
sytuacją i kontekstem, rzeczami, które są jasne i zrozumiałe.
Utrzymywanie siły emocjonalnej i niezawodności może zachować
bądź ograniczyć słabość, powstrzymać ją od dalszego rozwoju,
w rezultacie prowadząc do dziecinnego, ułomnego radzenia
sobie z konfliktami i silnymi emocjami - zachęcając mężczyzn
do stawiania się w pozycji rządzącej. Być może właśnie
to chce Updike ukazać w swojej krótkiej historii. Pokazując
jak rodzice z dziećmi oddziaływają na siebie nawzajem,
sugeruje, że problem roli płci dotyczy bardziej sfery
społecznej, niż fizycznej. Mimo wszystko, myślę, że lepiej
postrzegać "Separację", jako specyficzną, a
nie ogólną historię, ponieważ możesz nauczyć się bardzo
dużo w ten sposób, bez rozdzielania ludzkości na dwa,
zbyt uogólnione kształty, czy wzory umysłu i grania. Ale
wtedy znowu jest nam, wszystkim Richardom, łatwiej żyć
w naszych kłamstwach, pielęgnować nasze słabości, ranić
tych, którzy nas kochają. Wszystkim, którzy mogą żyć z
faktem, że przynajmniej próbujemy.
|