ROLE PŁCI W "SEPARACJI" JOHNA UPDIKE'A
Daniel Gildenlöw
tłumaczenie: kmi3ciu

Będąc dzieckiem, mogłem łatwo rozpoznać i zidentyfikować się z rolami płci w sytuacji rozwodowej, jak te przedstawione w "Separacji". Dlatego, mimo, że to nie najlepsze co czytałem, nie mogłem się oprzeć, by nie porządkować roli i postaci, w
tej krótkiej historii Johna Updike'a.

Moje pierwsze pytanie brzmiało: Czy powinniśmy żałować, wyraźnie niepocieszonego męża Richarda? Przez całą historię głównie użala się nad sobą, wykazując poważną niezdolność do radzenia sobie z sytuacją. Ta, swego rodzaju egoistyczna skłonność, jest wyraźnie widoczna poprzez jego wieczną chęć do udogadniania sobie życia, unikania problemów i przekładania konfrontacji ze swoimi dziećmi. Ponieważ jego żona, Joan w związku z powyższym powtarza mu: "Wiesz, one są indywidualnościami, a nie jakąś ludzką przeszkodą na twojej drodze do wolności" Richard postrzega siebie, jako niewolnika własnych uczuć, dlatego po prostu nie jest w stanie wykonać planu swojej żony, w jaki sposób powiedzieć dzieciom, toteż wyraża to, wpadając w płacz przy obiedzie. Mimo wszystko, oboje są świadomi tej subtelnej gry: "Joan, na drugim końcu stołu, spojrzała na niego zdziwiona, wyrażając wyrzut grymasem twarzy, wybaczając, albo oddając honor jego zmysłowi strategicznemu". Niemniej, uważam, że Richard wykorzystuje znajomość własnych wad i podświadomych celów swoich działań, głównie po to, by tak jakby usprawiedliwić się przed samym sobą; jeśli jestem świadomy moich błędów, ale ciągle nie postępuję zgodnie z tą świadomością, to znaczy, że prawdopodobnie nie mógłbym tego zrobić w żaden inny sposób. Ona tylko podtrzymuje jego pozę męczennika, jak widać z jego konwersacji z najstarszym synem:

"Dickie, chcę Ci coś powiedzieć. Ta ostatnia godzina czekania na twój pociąg by wsiąść, była najgorsza w moim życiu. Nienawidzę tego. Nienawidzę. Mój ojciec prędzej by umarł, niż zrobiłby mi coś takiego" . Poczuł się niezwykle lekko mówiąc to. Zwalił górę na chłopca.

Przesłanie: "Oczywiście, nie zrobiłbym tego, gdybym miał inną możliwość". Tak naprawdę, to on jest jedyną osobą w utworze, która ma jakieś możliwości, mającą wybór, będącą panem sytuacji. Co więcej, on przedstawia sytuację, jako ciężar dla niego samego. Jeśli to było najgorsze doświadczenie jego życia, to co musi się stać by jego syn poczuł się źle?

Stałą ofiarą usposobienia Richarda jest Joan. Ona troszczy się przede wszystkim o ich dzieci, chcąc, by miały obraz jedności i bezpieczeństwa rodziców, mimo, że, jak się później okaże, to Richard jest główną przyczyną tego rozwodu. Ona nawet próbuje się trzymać pierwotnego planu, pedagogicznie mówiąc o "nas" i o zgodzie małżeńskiej, pomimo niedotrzymania jej przez Richarda. Podkreśla ich miłość do własnych dzieci, będąc bardzo łagodną dla Richarda, mimo, że on błędnie i tchórzliwie postawił się w roli ofiary - kosztem Joan: "To Twój pomysł i to Ty sprawiłeś, ze wygląda, jakbym Cię wykopywała". To doskonały przykład ich małżeństwa: on stawia swoje potrzeby na pierwszym miejscu przed rodziną, ona mu wybacza.

Ważnym aspektem tych ról jest, w jaki sposób są one dziedziczone przez ich dzieci, jak w przypadku, gdy Richard rozmawia ze swoim najmłodszym synem, Johnem. Dzielą męski język i kontekst, dlatego Richard wybiera uciec z nim do ogrodu, rozmawiając o korcie tenisowym, o szkole, o wszystkim, tylko nie o rozwodzie i Richarda w nim roli. To także pomaga Richardowi utwierdzić się w przekonaniu, że jest rozmownym, rozumiejącym ojcem, który ma kontakt emocjonalny z dziećmi, grającym z nimi w "rodzinny softball", rozmawiającym o Życiu - po prostu o wszystkim z Amerykańskiego Marzenia Ojcostwa. Jest jeszcze motyw niemęskości, który dzielą postaci męskie utworu. Richard, podrywając Dixie, unika rozpłakania się przez "zniewieściałość chłopca, która stanowi przykład". Podobieństwa między ojcem, a synem stają się całkiem jasne przy obiedzie. Gdy John czuje, że "musi zająć centralną pozycję przy stole", moglibyśmy to samo powiedzieć o Richardzie. Obaj robią sceny, skupiając na sobie uwagę rodziny, stawiając się w pozycji rządzącej.

"Przepraszam," powiedział. "Chciałem przestać. Chciałem, ale nie mogłem." "Wcale nie chciałeś. Kochałeś to. Byłeś w swoim żywiole, obwieszczając to wszem i wobec".

Więc jaka, w tym miejscu, jest różnica między Richardem, a Joan, która pozwala jej wytrzymać tą całą sytuację? Joan właściwie wyjaśnia, dlaczego się nie załamuje, podczas konfrontacji z dziećmi: "…Wydaje mi się, że dlatego, iż tyle płakałam całą wiosnę". To nasuwa wniosek, że radziła sobie z tym przez kilka miesięcy, stawiając czoła swoim emocjom i przygotowując się na ten moment, na pewno ze względu na dzieci. Nasuwa się też wniosek, że Richard, wprost przeciwnie, nie robił tego.

Jestem przekonany, że presja społeczna, wywierana na chłopców, by kontrolowali swoje uczucia, może, wprost przeciwnie, doprowadzić do niezdolności konfrontacji z nimi, co może sprawić, że mężczyźni będą chcieli rządzić sytuacją i kontekstem, rzeczami, które są jasne i zrozumiałe. Utrzymywanie siły emocjonalnej i niezawodności może zachować bądź ograniczyć słabość, powstrzymać ją od dalszego rozwoju, w rezultacie prowadząc do dziecinnego, ułomnego radzenia sobie z konfliktami i silnymi emocjami - zachęcając mężczyzn do stawiania się w pozycji rządzącej. Być może właśnie to chce Updike ukazać w swojej krótkiej historii. Pokazując jak rodzice z dziećmi oddziaływają na siebie nawzajem, sugeruje, że problem roli płci dotyczy bardziej sfery społecznej, niż fizycznej. Mimo wszystko, myślę, że lepiej postrzegać "Separację", jako specyficzną, a nie ogólną historię, ponieważ możesz nauczyć się bardzo dużo w ten sposób, bez rozdzielania ludzkości na dwa, zbyt uogólnione kształty, czy wzory umysłu i grania. Ale wtedy znowu jest nam, wszystkim Richardom, łatwiej żyć w naszych kłamstwach, pielęgnować nasze słabości, ranić tych, którzy nas kochają. Wszystkim, którzy mogą żyć z faktem, że przynajmniej próbujemy.

 inne tekstyna górę